Już w najbliższą niedzielę, 27 kwietnia 2025, o godz. 14:00, zapraszamy na demonstrację pod hasłem „Mieszkania, nie zyski” z okazji Międzynarodowych Dni Akcji Mieszkaniowej 2025!
Międzynarodowe Dni Akcji Mieszkaniowej to cały tydzień skoordynowanych akcji odbywających się w dniach 21-27 kwietnia w miastach na całym świecie. Są to różnego rodzaju demonstracje, okupacje, spotkania i wykłady, których celem jest odzyskiwanie domów dla ludzi, przeciwstawianie się eksmisjom, ochrona lokatorów i lokatorek przed rosnącymi czynszami i walka o mieszkanie jako prawo człowieka.
Na całym świecie lokatorzy i lokatorki, zwykli mieszkańcy i mieszkanki miast, są na celowniku deweloperów, korporacyjnych właścicieli nieruchomości, drapieżnych banków, funduszy inwestycyjnych i współdziałających z nimi rządów. Od USA i Brazylii, przez Portugalię, Belgię, Włochy i Południową Afrykę, po Sri Lankę i Filipiny elity finansowe i polityczne przedkładają swoje zyski nad nasze życia, odbierają nam mieszkania, eksmitują całe rodziny, podnoszą czynsze, pozostawiają budynki mieszkalne w złym stanie, bez remontów, lub bez mieszkańców.
W tych dniach jednoczymy się ponad granicami, by przeciwstawić się korporacyjnej zachłanności i bezczynności rządów. Postulaty Międzynarodowych Dni Akcji Mieszkaniowej 2025 brzmią:
- Domów dla ludzi, nie dla zysku! Koniec spekulacji na rynku nieruchomości i dominacji dużych właścicieli. Gwarancja mieszkania jako dobra publicznego, nie luksusowego!
- Zniesienia władzy i przywilejów wielkich właścicieli nieruchomości! Czas rozbić monopole, zwrócić ziemie społecznościom i zacząć priorytetyzować modele wspólnotowe, komunalne, spółdzielcze i publiczne. Dość imperiów finansowych zbudowanych na nieruchomościach, wysiedleniach, eksmisjach i wyzysku! Nie chcemy władzy korporacji nad mieszkaniami!
- Mieszkań odpornych na zmiany klimatu, teraz! Władze muszą inwestować w domy odporne na katastrofy naturalne, neutralne klimatycznie i emisyjnie. Sprawiedliwość mieszkaniowa to też sprawiedliwość klimatyczna. Nikt nie może mierzyć się z koniecznością wysiedlenia lub śmierci z powodu katastrof, którym można było zapobiec. Chrońmy ziemię, wykorzystujmy ponownie puste przestrzenie i pustostany, budujmy sprawiedliwą przyszłość!
- Mieszkań, nie wojny! Koniec z finansowaniem wojen, zbrojeń i militaryzacji. Czas zadbać o bezpieczeństwo wewnętrzne i socjalne — czyli zacząć finansować publiczne, spółdzielcze i wspólne budownictwo mieszkaniowe! Dość ludobójstw, niszczenia naszych domów i miast!
Poniżej znajdziecie dokładny opis każdego z tych postulatów.
1. Domów dla ludzi, nie dla zysku!
Koniec spekulacji na rynku nieruchomości i dominacji dużych właścicieli. Gwarancja mieszkania jako dobra publicznego, nie luksusowego!
Mieszkanie prawem, nie towarem! – to jedno z kluczowych haseł polskiego ruchu lokatorskiego. Nie bez powodu. Potrzeba dachu nad głową jest potrzebą fundamentalną. Chcąc budować faktyczną wspólnotę i nowoczesne państwo musimy zadbać o zaspokojenie podstawowych potrzeb! Żądamy respektowania Konstytucji Rzeczypospolitej – Art. 75 mówi wprost o obowiązku władz publicznych względem realizacji polityki mieszkaniowej służącej zaspokojeniu potrzeb obywateli! Prowadzenia takiej polityki, która nie szkodzi i dba o interesy społeczeństwa – nas wszystkich!
Spekulacja na rynku mieszkaniowym skutkuje drastycznym wzrostem cen i kreowaniem mieszkań na dobra luksusowe. Ich rola zamiast pełnienia funkcji dachu nad głową dla nas, pełni rolę lokaty kapitału dla inwestorów różnego rodzaju. Mieszkania to nie złoto! Lokale, które mogłyby zaspokajać potrzeby mieszkaniowe i zbić ceny na rynku są trzymane puste dla prywatyzacji dóbr i zwiększania zysków! Oddajcie pustostany w ręce lokatorów!
I to samo muszą zrobić samorządy i władze publiczne! Niezbędne jest radykalne zwiększenie nakładów na mieszkalnictwo publiczne i społeczne. Budownictwo komunalne, mała spółdzielczość. Należy zwiększeniem taniej, jakościowej i powszechnej podaży mieszkań dostępnych dla wszystkich zbić ceny. Samorządy muszą uwolnić pustostany, zadbać o zasób lokali i o lokatorów komunalnych. To są ludzie ciężko pracujący, nasi sąsiedzi, rodziny z dziećmi, są razem z nami! Budownictwo komunalne i publiczne zawsze stabilizowało ceny i prowadziło do zadbanego rynku mieszkań, których ceny nie stanowiły większości naszych pensji!
Działalność flipperów, którzy zrobili sobie z mieszkalnictwa pomysł na biznes, bardzo często stosując praktyki manipulacyjne i podając się za kogoś, kim nie są psują rynek mieszkaniowy! Kupują mieszkania po zaniżonych cenach, sprzedają po zawyżonych, często nie zmieniając nawet wyglądu lokalu lub dzieląc je tylko na jeszcze mniejsze. Potrzebujemy ochrony rynku przed spekulacją i nieuczciwym biznesem!
Gromadzenie dużych liczb mieszkań w rękach kilku funduszy inwestycyjnych prowadzi do drastycznych podwyżek cen i spadku dostępności mieszkań dla zwykłych ludzi. Udowadniają to przykłady z Zachodu od Stanów Zjednoczonych po Berlin. Polska będzie następna. Wtedy będziemy wszyscy zdani na pastwę funduszy inwestujących w nieruchomości, które samym rozmiarem będą mogły stać się panami udzielnymi całego rynku i właścicielami całych osiedli. A Ty człowieku płać i płacz.
Mieszkania z rynku zabiera też najem krótkoterminowy. Brak regulacji i ograniczeń prowadzi do chaosu i odbieraniu kolejny lokali, które poza sezonem stoją puste. Co Airbnb zrobiło z miastem widać na przykładzie Barcelony, gdzie ruch lokatorski i mieszkańców walczy skutecznie ze skupywaniem mieszkań pod właśnie te platformy. Dzięki temu dokonują się konkretne zmiany, rynek, który dalej w Polsce prywatyzuje zyski i uspołecznia koszty, został ograniczony. Mieszkania do mieszkania, nie inwestowania!
Jako lokatorzy i lokatorki, mieszkańcy i mieszkanki, osoby pracujące, chcące zakładać rodziny i czuć się bezpiecznie nie możemy pozwalać na dalsze trwanie takich praktyk i systemu, który prowadzi do tak wielkich patologii. Mieszkania dla Ludzi! Nie dla zysku!
2. Zniesienia władzy i przywilejów wielkich właścicieli nieruchomości!
Obecny kryzys mieszkaniowy nie jest zjawiskiem naturalnym spowodowanym siłami natury, a efektem nieludzkiej chciwości i nieograniczonej żądzy zysku rad nadzorczych korporacji, bankowych decydentów i akcjonariuszy funduszy inwestycyjnych.
Przy bezczynności, a czasami nawet współpracy władz na każdym szczeblu, coraz więcej osób na całym świecie traci mieszkania lub jest zmuszona płacić zbyt wysokie czynsze i mordercze raty kredytów.
Zarówno w Gdańsku, jak w Nowym Jorku, Lizbonie i Nairobi, całe rodziny są eksmitowane i wyrzucane na bruk. Czasem przez komorników działających w majestacie nieludzkiego prawa, a czasem po prostu przez wynajętych bandytów, włamujących się do mieszkań i przemocą usuwających z nich niechcianych lokatorów.
Kiedy miliony ludzi na świecie pozostaje bez dachu nad głową, samorządy i prywatni właściciele gromadzą pustostany i trzymają je niezamieszkałe przez lata. Co więcej, niemal wszędzie na świecie budynki mieszkalne celowo pozostawia się bez remontów, by można je było zburzyć zasłaniając się złym stanem technicznym budynku, a następnie sprzedać deweloperom, by wybudowali tam kolejne biura, hotele, lub apartamenty „pod inwestycje”.
Właśnie dlatego dołączyliśmy do Międzynarodowych Dni Akcji Mieszkaniowej i łączymy się ponad granicami i podziałami, by przeciwstawić się korporacyjnej chciwości i nieudolnej polityce.
Żądamy rozmontowania globalnego systemu korporacyjnych właścicieli nieruchomości!
Przyznajemy, że Polsce tzw. najem instytucjonalny (PRS, z ang. Private Rental Sector), czyli model, w którym mieszkania wynajmowane są od firm, takich jak korporacje landlordzkie i fundusze inwestycyjne, jest na razie problemem marginalnym. Pod koniec 2024 roku zasób mieszkań w sektorze PRS szacowany był tylko na ok. 22 300 w całej Polsce. Zasób ten jednak gwałtownie rośnie i prognozuje się, że każdego roku będzie rósł o kilkadziesiąt procent.
Wraz ze wzrostem udziału przedsiębiorstw w rynku najmu wzrośnie także ich władza, a także liczba osób pokrzywdzonych przez nastawione na szybki zysk działania tych firm, w tym niezgodne z prawem podwyżki czynszów, zastraszanie lokatorów, brak remontów i utrudnianie jakiegokolwiek kontaktu z zarządcą nieruchomości.
Polskie władze robią zaś wszystko, by ten stan rzeczy jak najszybciej pogorszyć. Ministerstwo Finansów, spełniając żądania lobby właścicieli nieruchomości, które w dużym stopniu sfinansowało zwycięską kampanię Platformy Obywatelskiej przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi, ma zamiar wprowadzić w Polsce prawo regulujące powstawanie i działanie tzw. REIT-ów (ang. Real Estate Investment Trust), czyli funduszy inwestycyjnych mających prawo do posiadania udziałów w nieruchomościach.
Wprowadzenie REIT-ów zostało nawet określone jako jeden z priorytetów w dokumencie „Kierunki działania i rozwoju Ministerstwa Finansów na lata 2025-2028”. Co ciekawe, wprowadzenie tych instrumentów finansowych zostało wprost wymienione jako „oczekiwanie inwestorów wobec nowego rządu” w grudniowym numerze pisma „Eurobuild”, poświęconego branży nieruchomości. Tuż obok „stymulowania rynku deweloperskiego”.
W ten sposób dochodzimy do sprawy, która dla Polek i Polaków jest znacznie mniej egzotyczna. Temat firm deweloperskich, również będących częścią globalnego systemu korporacyjnych właścicieli nieruchomości, jest w Polsce doskonale znany, a wpływ lobby deweloperskiego na demokratycznie wybrane władze wydaje się praktycznie nieograniczony.
Na poziomie państwa, koronnym przykładem podporządkowania naszych polityków deweloperom są dopłaty do kredytów hipotecznych, przybierające rozmaite formy (w tym kredytu 2% za PiS i próby wprowadzenia kredytu 0% za obecnego rządu), ale zawsze mające identyczne skutki — podniesienie cen nieruchomości i cen najmu, pogorszenie dostępu do mieszkania dla niezamożnych oraz pompowanie pieniędzy publicznych w kieszenie prywatnych banków i deweloperów.
Na poziomie lokalnym, wystarczy wskazać na to, w jaki sposób władze Gdańska prezentują swoją obecność na MIPIM w Cannes. Targi MIPIM są corocznym wydarzeniem, podczas którego przedstawiciele banków, agencji nieruchomości, funduszy inwestycyjnych, firm ubezpieczeniowych, budowlanych i architektonicznych, za zamkniętymi drzwiami, wpływają na demokratycznie wybrane władze i lobbują za przekształcaniem naszych osiedli w biura i luksusowe rezydencje, a miast w lukratywne parki rozrywki dla turystów.
W tym oczywiście władz Gdańska, Gdyni, Sopotu i województwa pomorskiego. Tymczasem na oficjalnym portalu miasta, możemy przeczytać, jak nasze lokalne władze chwalą się, że „Gdańsk zajął 3. miejsce w kategorii średnich miast przyjaznych biznesowi” na targach MIPIM. Władze Gdańska nie tylko nie wstydzą się udziału w MIPIM, a ostentacyjnie chwalą się nagrodami zdobytymi od deweloperskich lobbystów na targach będących motorem napędowym spekulacji nieruchomościami na światową skalę. Skandal, który powinni skrzętnie ukrywać, jest dla nich powodem do dumy.
My, lokatorzy i lokatorki, mieszkanki i mieszkańcy, osoby pracujące i własną pracą zarabiające na życie mówimy wprost — mamy dosyć pasożytniczego modelu, w którym mieszkania są traktowane jak zwykły towar, którym nabija się kabzy bankierów i deweloperów!
Czas rozbić monopole, zwrócić ziemie lokalnym społecznościom i nadać priorytet alternatywnym modelom mieszkalnictwa: wspólnotowym, komunalnym, spółdzielczym i publicznym. Mamy dość imperiów finansowych zbudowanych na nieruchomościach, czyli na wysiedleniach, eksmisjach i wyzysku! Nie chcemy władzy kapitału nad mieszkaniami! Mieszkanie jest prawem, a nie towarem!
3. Mieszkań odpornych na zmiany klimatu, teraz!
Mieszkań odpornych na zmiany klimatu, teraz!
Mieszkania odporne na zmiany klimatu, na które może sobie pozwolić każdy, są kwestią przetrwania!
Wraz ze wzrostem częstotliwości ekstremalnych zjawisk pogodowych, coraz więcej osób na całym świecie traci dach nad głową. Powodzie, pożary i długotrwałe burze zmuszają ludzi do opuszczania miejsc, w których zawsze żyli i migrowania. Od Kaliforni, przez Polskę, po Filipiny — potrzebujemy mieszkań odpornych na zmiany klimatu i katastrofy naturalne!
Ale, co ważne, nie chcemy dokładać jedną ręką do postępu zmian, od których drugą ręką się bronimy!
Mieszkania, których żądamy, muszą adresować ślad węglowy przemysłu budowlanego! Potrzebujemy mieszkań neutralnych pod względem emisji dwutlenku węgla i niedrogich — tak, by małe możliwości finansowe nie zmuszały ludzi do sięgania po szkodliwe rozwiązania.
Domagamy się, by władze publiczne zaczęły w końcu na poważnie inwestować w mieszkania odporne na katastrofy i neutralne pod względem emisji dwutlenku węgla!
Uważamy, że sprawiedliwość mieszkaniowa to sprawiedliwość klimatyczna — nikt nie powinien być narażony na przesiedlenie lub śmierć z powodu katastrof, którym można było zapobiec!
Żądamy, by decydenci polityczni zaczęli traktować poważnie zmiany klimatu i zadbali o ludzi i naszą planetę:
remontując budynki mieszkalne!
zmieniając przeznaczenie nieużywanych nieruchomości zgodnie z potrzebami lokalnych społeczności!
udostępniając pustostany ludziom, którzy potrzebują mieszkań, zamiast budować nowe!
Chrońmy ziemię, wykorzystujmy ponownie puste przestrzenie i pustostany, budujmy sprawiedliwą przyszłość!
4. Mieszkań, nie wojny
Domagamy się zaprzestania finansowania wojen, militaryzacji i przemysłu zbrojeniowego. Zamiast przeznaczać miliardy na zbrojenia, żądamy inwestycji w publiczne, spółdzielcze i wspólnotowe budownictwo mieszkaniowe. Bezpieczne życie zaczyna się od dachu nad głową, a nie od rakiet, czołgów i kontraktów zbrojeniowych.
Współczesne państwa, w tym Polska, coraz intensywniej wydają publiczne środki na armię. W 2023 roku Polska przeznaczyła na zbrojenia aż 31,6 miliarda dolarów, czyli o 75% więcej niż rok wcześniej. W 2025 roku wydatki mają sięgnąć 186,6 miliarda złotych, czyli 4,7% PKB – to większy procent niż jakikolwiek kraj NATO, gdzie średnia wynosi około 2%.
Dla porównania: na cały program budownictwa mieszkaniowego rząd planuje przeznaczyć zaledwie 4,7 miliarda złotych. Ta skrajna dysproporcja pokazuje jasno, jakie priorytety mają ci, którzy decydują o naszym wspólnym budżecie. A przecież pieniądze w budżecie nie biorą się znikąd — pochodzą z naszych podatków. Każdy miliard, który trafia do koncernów zbrojeniowych, to miliard zabrany ze szkół, szpitali i właśnie mieszkań.
Wbrew narracji rządów i przemysłu obronnego, militaryzm nie służy bezpieczeństwu zwykłych ludzi. Wojny toczone są w interesie wielkich firm i klasy posiadającej. Tymczasem to zwykli ludzie — lokatorki i pracownicy — ponoszą największe koszty tych konfliktów, tracąc swoje domy, zdrowie i życie.
Każda wojna to nie tylko ofiary śmiertelne, ale też zniszczenia domów, masowe wysiedlenia i przymusowe migracje. W Syrii, Jemenie, Ukrainie czy Palestynie — wojna zawsze oznacza utratę mieszkań. Giną cywile, a miasta zamieniają się w ruiny. Ludzie uciekają przed bombami i czołgami, często tracąc wszystko, co mieli.
Zamiast nakręcać spiralę wojenną, powinniśmy wesprzeć osoby uciekające przed koszmarem wojennym. Przykładem takiego wsparcia może być zwiększanie zasobu tanich mieszkań na wynajem, w tym budowanie nowych osiedli oraz przywrócenie do użytku pustostanów.
Dlatego mówimy jasno: MIESZKAŃ, NIE WOJNY!
Chcemy świata, w którym priorytetem jest bezpieczeństwo socjalne, nie zbrojenia! Świata, w którym żadne państwo nie buduje swojej siły na gruzach zniszczonych miast i cierpieniu uchodźców.
Dość ludobójstw, dość systematycznego niszczenia naszych domów i miast, dość przemocy!
Przeznaczmy nasze wspólne środki na to, co naprawdę buduje pokój: mieszkania, opiekę społeczną, edukację i zdrowie.